09.10.2014

Na wrzosy, na wrzosy mnie zabierz!


Na jesień trzeba mieć sposób. Jakiś dobry, wypróbowany. Taki, żeby nie musieć jak piosenkarka Edyta (btw ta od hymnu) usypiać swej pamięci i odbierać czujności zmysłom, żeby jakoś przetrwać tę czarną owcę wśród pór roku. Wręcz przeciwnie, żadnego usypiania i wyciszania!

Trzeba nastawić receptory, radary czy co tam innego macie.
I brać garściami, niczym chytra baba z Radomia, wszystko to, co w jesieni najlepsze. To właśnie mój sposób. 


Tyle teorio-filozofii. 
W praktyce wygląda to tak, że trzeba bez opamiętania korzystać z pięknej pogody, jaką mamy tej jesieni, i spędzać czas na świeżym powietrzu. Możliwości jest przecież dużo. 

Można na przykład wybrać się na wrzosowiska.
Tam to dopiero jesień prezentuje się w swoim najlepszym wydaniu - nie tym z błotem na kaloszach i wilgotnym pachnącym zgniłymi liśćmi powietrzem, od którego puszą się włosy, misternie układane prostownicą przed wyjściem rano z domu. To jest lepsze oblicze - z kwitnącymi wrzosami (a wrzosy kwitły pięknie tego roku!), kolorowymi koronami drzew, grzybami i jeszcze mocno przygrzewającym słońcem. Właśnie za to kocham jesień!

Wiedzieliście, że niedaleko od Warszawy (49 km) w miejscowości Mostówka znajduje się największe wrzosowisko w Polsce?

Tak, tak, serio. Zajmuje ponad 400 hektarów! 
Wyobrażacie sobie 400-hektarową powierzchnię porośniętą wrzosami, które wyglądają jak dywany z Ikei, i to te z najdłuższym włosem, z najwyższej półki? Jeśli nie, możecie wspomóc wyobraźnię moimi zdjęciami:-)

No więc wybrałam się na wrzosowiska ostatnio. Trochę żałuję, że nie pojechałam tam pod koniec sierpnia, bo wtedy wrzosy kwitną najintensywniej, choć jak byłam pod koniec września to nadal było tam pięknie. Obiecuje sobie, że w przyszłym roku też tam się zamelduję. Na 100%.
A jak było pięknie zobaczcie na zdjęciach poniżej:)

Ja latam! Takie widoki dodają skrzydeł!
Na dywaniku
Stopy we wrzosach potargał wiatr...
Siedzieć i oddychać i siedzieć i oddychać
O! i grzyba można nawet spotkać - nazwa łacińska: muchomorrus pospolitus

To co, za rok widzimy się na wrzosowisku? :-)
See you!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz